nie spodziewałam się samotności nowego macierzyństwa – ani znaczenia wspólnoty

gdzie teraz są wszyscy?

Anne-Marie Gambelin

Obserwuj

Lut 13, 2019 · 3 min czytać

kiedy z mężem zdecydowaliśmy, że jesteśmy gotowi zostać rodzicami, byłam w stanie łatwo zajść w ciążę i cieszyłam się płynnym trymestrem pełnym pewności siebie. Uśpiona myśląc, że podróż po drugiej stronie łona będzie równie łatwa, rozwinęłam nierealne oczekiwania zrodzone z braku prawdziwej wiedzy i dyskusji o tym, w co się wpakowałam.

patrząc wstecz, uważam, że czegoś żałośnie brakuje w rozmowach w oczekiwanej fazie nowego rodzicielstwa. Po porodzie zastanawiałam się, czy jestem jedyną mamą, która przeoczyła coś między wierszami tych książek o ciąży. Ale nie byłem sam — potrzebowałem tylko wsparcia od innych rodziców, aby mi o tym przypomnieć.

powitanie dziecka to nie tylko nowe życie, ale także nowe przejście do macierzyństwa. Jednak uwaga skupia się na zaspokajaniu potrzeb niemowlęcia — bez większego względu na to, jak radzą sobie rodzice. Jaki smutek emocjonalny można oszczędzić nowym matkom, jeśli tylko otrzymamy bardziej realistyczne informacje, zaprosimy do bardziej autentycznych rozmów i będziemy postrzegani jako ludzie, którzy zasługują na wsparcie niezależnie od naszych noworodków?

musiałam znaleźć drogę, ale to, przez co przechodziłam, było już wystarczająco trudne. Wiedziałam, że nie mogę być jedyną kobietą, która urodziła i czuje się tak: odizolowana, sama ze swoimi lękami, samotna w walce o przetrwanie nad wodą i zdesperowana, by wyglądać, jakbym miała wszystko pod kontrolą. Stres tego wszystkiego ściągnął mnie w głąb, którego nigdy wcześniej nie znałam.

gdzie teraz wszyscy byli?

Nie wątpiłam, że dzielenie się i bycie wysłuchanym przez inne kobiety doświadczające macierzyństwa po raz pierwszy będzie potwierdzające. Ale po moim pierwszym spotkaniu z tą grupą kobiet zebraną w miejscowym szpitalu, każda grupa ma swoją odrębną osobowość, opartą na sposobie myślenia tych, którzy ją tworzą — i chociaż nie była to grupa dla mnie, potwierdziło to moje podejrzenie, że potrzebuję grupy.

po tym, jak podzieliła się tym doświadczeniem z inną przyjaciółką mamy z kilku miast, zaprosiła mnie na kolejne spotkanie swojej grupy. Zanim skończyło się pierwsze spotkanie, wiedziałem, że to atak. Te cotygodniowe spotkania w naszych domach były moją linią życia. Była tu grupa kobiet, połączona wspólnym pragnieniem bycia tam, gdzie moglibyśmy być, w jakikolwiek sposób, który się wtedy objawił.

w szczerości tych wspólnych godzin, znaleźliśmy nasze głosy i odwagę, aby przyznać, że czasami jesteśmy zagubieni, a często przerażeni — i nie było w tym wstydu. Słuchaliśmy i pomagając sobie nawzajem w rozwiązywaniu problemów zapewniliśmy spokój i upodmiotowienie. Świętowaliśmy zwycięstwa, które pomogły nam odnaleźć radość w podróży, uderzeniach i w ogóle. Ich wiara we mnie stała się moją wiarą w siebie.

w przeciwieństwie do zasobów w jakiejkolwiek książce lub na jakiejkolwiek stronie internetowej, tylko z innymi matkami — tymi, które były w tej podróży ze mną — nauczyłam się, że to normalne i w porządku martwić się, jeśli robię to wszystko źle. I chociaż nie ma lekceważenia wartości książek dla rodziców, klas i zasobów, potrzebowałam również społeczności.

może nie było to tak proste do znalezienia, ale przyszło z większym poczuciem ulgi, gdy zostało odkryte. W naszej zgromadzonej społeczności zdaliśmy sobie sprawę, że nie jesteśmy sami w radzeniu sobie z dobrem i złem. Bez względu na wszystko, wiedzieliśmy, że nie jesteśmy sami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.